Pierwszego dnia Izka zabrała mnie na Casa del Campo - z centrum jedzie się tam Teleferico - taką kolejką linową. Raaaaanyy! jakie widoki! Naprawdę polecam. A samo Casa del Campo - świetny rekreacyjny teren. Jest tam również wspaniała restauracja - oczywiście poszłyśmy tam coś przekąsić. Izka namówiła mnie na coś hiszpańskiego - tym razem była to Paella. Pyycha!
sábado, 28 de marzo de 2009
sábado, 21 de marzo de 2009
Przyjazd
Do Madrytu oczywiście leciałam samolotem. To była moja pierwsza podróż powietrzna, więc byłam cała w strachu. A co dopiero miałam powiedzieć, jak wysiadłam na tym przeogromnym Madryckim lotnisku! Na Barajas po prostu można się zgubić. Pełno ludzi, pełno samolotów, ogromna przestrzeń, tyle terminali. Na szczęście zobaczyłam oczekującą mnie Izkę. Odetchnęłam z ulgą, uff..
Izka mieszka w takim centrum Madrytu, więc pojechałyśmy sobie do niej metrem. Do tej pory widziałam tylko warszawskie metro. Nie muszę mówić, że to w Madrycie zrobiło na mnie niesamowite wrażenie - tyle linii, w zasadzie to podstawowy środek lokomocji. Są jeszcze oczywiście autobusy, takie ni to metra- ni to tramwaje, tzw. Metro Ligero, oraz kolejki podmiejskie. Tak czy inaczej do mieszkani Izki wkroczyłam całkowicie zamotana.
martes, 17 de marzo de 2009
Powitanie
Wszystkim polecam podróż do tego miejsca, ale.. sami poczytajcie
Czemu Madryt?
Tak naprawdę to minęło zaledwie kilka dni odkąd wróciłam z Hiszpanii, więc jestem jeszcze bardzo podekscytowana tym miejscem. Czemu Madryt? Otóż mam tam koleżankę - Izę, no i ona zaprosiła mnie do siebie na krótkie wakacje. Byłam tam dwa tygodnie, ale mój wypoczynek to zaczął się dopiero po powrocie do kraju. Oprowadziła mnie dosłownie wszędzie, prawie zapomniałam co to jest sen, Ale było SUPEROWO! O tym wszystkim będzie oczywiście dalej..