Tak - co wieczór imprezka, lub chociaż wieczorne wyjście do baru na kieliszek wina lub drinka. Na początku myślałam, że Madryt to miasto jak każde inne, ale po godzinie 21szej przekonałam się, jak bardzo się myliłam. O tej porze na ulice wylegają tłumy ludzi - jedni idą posiedzieć w knajpie, inni na spacer. Jest hałas, gwar, muzyka - życie nocne! Po północy wszyscy idą do dyskoteki - my oczywiście też. Nasza ulubiona to El Sol.
Za którymś razem zabłądziłyśmy w okolice Plaza de Chueca i tak było jakoś dziwacznie. Najpierw nie wiedziałyśmy o co chodzi, ale potem odkryłyśmy, że znalazłyśmy się w gejowskiej dzielnicy! Trochę zgłupiałyśmy na początku, ale zostałyśmy - i było naprawdę fajnie. Nie myślałam, że wśród gejów można się tak wspaniale bawić!